W Sandomierzu upamiętniono 191. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego. Piękna uroczystość. Zobaczcie zdjęcia

Klaudia Tajs
Klaudia Tajs
W 191 rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, na Cmentarzu Katedralnym  w Sandomierzu odbyły się symboliczne uroczystości.  Po zmroku, w poniedziałkowy wieczór przy świetle pochodni, przy mogile porucznika Ignacego Marynowskiego uczestnika Powstania Listopadowego i Powstania Styczniowego przypomniano historię sprzed prawie 200 lat.
W 191 rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, na Cmentarzu Katedralnym w Sandomierzu odbyły się symboliczne uroczystości. Po zmroku, w poniedziałkowy wieczór przy świetle pochodni, przy mogile porucznika Ignacego Marynowskiego uczestnika Powstania Listopadowego i Powstania Styczniowego przypomniano historię sprzed prawie 200 lat. Klaudia Tajs
Udostępnij:
W 191. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, na Cmentarzu Katedralnym w Sandomierzu odbyły się symboliczne uroczystości. Po zmroku, w poniedziałkowy wieczór przy świetle pochodni, przy mogile porucznika Ignacego Marynowskiego uczestnika Powstania Listopadowego i Powstania Styczniowego przypomniano historię sprzed prawie 200 lat.

W Sandomierzu upamiętniono 191. rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego

W rocznicowych obchodach wzięli udział przedstawiciele służb mundurowych, parlamentarzyści, samorządowcy i mieszkańcy.
Organizator obchodów poseł Marek Kwitek powiedział, że o tych rocznicach i osobach należy pamiętać, bo były to bardzo ważne wydarzenia, wręcz dziejowe w historii Polski.

- Jesteśmy dziś przy grobie porucznika Ignacego Marynowskiego - mówił poseł Kwitek. - Rodzina, która była rodziną podejmującą zawsze walkę o niepodległość. Kilka pokoleń tej rodziny walczyło w każdym zrywie narodowym. Praktycznie dziś, obchodząc 191 rocznicę przypominamy nie tylko tych wielkich wodzów powstania i te wybitne osoby, ale również osoby, które były związane z naszym regionem. Jeśli my nie będziemy pamiętać jako społeczeństwo, nie będziemy przypominać losów jako przykładowej, takiej polskiej rodziny, a takich rodzin było wiele, bez niech nie odzyskalibyśmy niepodległości. Oni mieli Polskę w sercu. My jako mieszkańcy ziemi sandomierskiej chcemy przypominać te wydarzenia, które doprowadziły do niepodległości. Wtedy zostało ziarno tej wolności zasiane, ale trzeba było czekać aż do 1918 roku. Jednak bez powstania listopadowego i styczniowego, ta niepodległość byłaby prawdopodobnie niemożliwa do wywalczenia. Dlatego teraz też szanujmy bohaterów, pamiętajmy, bo pamięć to jest to, co możemy na dzień dzisiejszy im ofiarować.

W imieniu mundurowych głos zabrał major Krzysztof Oszczudłowski, zastępca komendanta Wojskowej Komendy Uzupełnień w Sandomierzu.

- Dziś ciąży na nas, póki my żyjemy okupiony krwią ofiarnych przodków obowiązek obrony i przekazywania przychodzącym pokoleniom obowiązek przekazywania wartości patriotycznych i pamięci o żołnierzach, którzy walczyli o naszą wolność - mówił major Krzysztof Oszczudłowski.

- Pamiętajcie, że jesteśmy z narodu, który zawsze chciał żyć godnie i wierny dewizie naszych bojowych sztandarów. Niech ta rocznica będzie wspomnieniem tamtych bohaterów, po to by rodziła się jeszcze większa miłość do ojczyzny i jeszcze większa za nią odpowiedzialność. Trzeba nam nie tylko rozumieć, ale doceniać polską dumę, która nakazała powstać z kolan i podjąć próbę odzyskania niepodległości. W niej tkwi sekret polskich powstań zarówno w IX wieku, jak i wolnościowych zrywów wieku XX.

Z kolei Marcin Marzec burmistrz Sandomierza zaapelował, że trzeba przypominać powstańców listopadowych i ich rolę w dziejach Polski. - Ponieważ już mało kto pamięta o tamtych czasach - mówił burmistrz Marzec. - Trzeba to przypominać. 123 lata zaborów i kilka zrywów niepodległościowych, to pokazuje jak silny był wtedy nasz naród, mimo tego, że był pod zaborami. To, że nie daliśmy się i ciągle rodziły się nowe pokolenia nowych obywateli Polski pod zaborami, którzy byli wychowywani w duchu narodowym. Kolejne pokolenia podejmowały wyzwania, żeby odzyskać niepodległość, żeby Polska wróciła na mapy Europy.
W imieniu przedstawicieli Wojsk Obrony Terytorialnej głos zabrał podpułkownik Andrzej Brzozowski dowódca 102 batalionu lekkiej piechoty 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej imienia majora cichociemnego Eugeniusza Gedymina Kaszyńskiego pseudonim „Nurt”. - Pamiętamy, bo jest to potrzeba duszy i serca - powiedział podpułkownik Andrzej Brzozowski. - To nas kształtuje, nasze ja, naszą wiarę, w to wszystko, co jest ważne tak naprawdę - wartości.

Ignacy Marynowski, którego grób i tablica poświęcona jego pamięci znajduje się na Cmentarzu Katedralnym w Sandomierzu, z chwilą wybuchu powstania listopadowego przybył z Galicji do Kongresówki i był jednym z organizatorów pułku jazdy sandomierskiej, w której służył jako porucznik. Ranny w bitwie pod Puławami, dostał się do niewoli i został zesłany na Syberię. Po dwóch latach powrócił do kraju i nabył majątek w Otoce w powiecie sandomierskim, ale z chwilą wybuchu powstania styczniowego wraz z trzema synami po raz kolejny podjął walkę z rosyjskim zaborcą. Walczył w oddziale Dionizego Czachowskiego. Aresztowany przez Moskali trafił do więzienia w sandomierskim zamku, gdzie w trakcie brutalnego śledztwa zmarł w wieku 63 lat.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sąsiad
Ani na Po ani na peesel ani na pis w nadchodzących wyborach Polacy nie będą głosować Kfitek i wielka stopa razem na zdjęciu darmozjady
Dodaj ogłoszenie